Moja droga do kwiaciarni

Zawsze marzyłam o tym, żeby mieć szklarnię, w której mogła bym przez cały rok hodować różne piękne odmiany kwiatów. Albo przynajmniej ogromny ogród kwiatowy, choć wtedy mogła bym hodować tam kwiaty tylko od wiosny do jesieni. Ponieważ jednak mieszkam w bloku i nie mam nawet balkonu, żeby wystawić na nim skrzynki kwiatowe, musiałam obejść się smakiem. Kiedy jednak postanowiłam, że widzę siebie w przyszłości jako przedsiębiorcę prowadzącego własny biznes – nie wahałam się nawet chwili – to musi być kwiaciarnia!

Zanim jednak przystąpiłam do realizacji planu postanowiłam zbadać dokładnie temat, dowiedzieć się jakie będą koszta rozpoczęcia działalności gospodarczej, a także od czego muszę zacząć załatwianie formalności. Doszłam tez do wniosku, że warto zbadać sprawę ewentualnych dostawców, a więc zlokalizować hurtownie branżowe w okolicy i odwiedzić pobliska giełdę kwiatów. I tu pojawiło się pierwsze zaskoczenie. Okazało się że giełda czynna jest w godzinach od 4 rano, do 10, natomiast żeby zakupić świeży towar najlepiej być tam zaraz po otwarciu, a po godzinie 6 rano, w zasadzie nie ma już po co jechać. Innymi słowy, żeby zapewnić świeży towar, którego kwiaciarnie potrzebuje każdego dnia, musiała bym wstawać każdego dnia co najmniej o 2 w nocy, żeby się przygotować do wyjścia i dojechać na giełdę w chwili jej otwarcia. To nieco ostudziło mój zapał, bo jakoś nigdy nie brałam pod uwagę, że taki przedsiębiorca musi wstawać o tak barbarzyńskiej porze.

Później zaczęłam odwiedzać urzędy, żeby zorientować się jakie dokumenty będą mi potrzebne. Tu pojawiło się kolejne rozczarowanie. Musiałam odwiedzić w sumie kilka urzędów, jak Urząd Miasta, Urząd Skarbowy, Urząd Statystyczny, Urząd Pracy, ZUS i tak dalej. Wszędzie odstałam swoje w kolejce i niewiele załatwiłam, biorąc pod uwagę, że moje wizyty miały na razie charakter informacyjny.

Z dnia na dzień moja kwiaciarnia oddalała się ode mnie coraz bardziej.

Nadszedł czas na kalkulację kosztów: kiedy dowiedziałam się ile muszę zapłacić za wynajem lokalu pod mój planowany biznes w dobrym miejscu, jego remont, zakup urządzeń chłodzących, które należy zainstalować na zapleczu, aby utrzymać świeżość kwiatów, zakup samego towaru i potrzebnych do tworzenia bukietów dodatków i akcesoriów, byłam załamana. Doszłam do wniosku, że nie udźwignę takiego obciążenia, ale… czy muszę rezygnować ze swoich marzeń?

Zawsze jest jakieś wyjście. Właśnie ukończyłam kurs florystyczny i dostałam pracę w kwiaciarni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *