Narzędzia florysty

Kiedy zamawiamy piękny i delikatny w swojej niezwykłej urodzie bukiet kwiatów, nie zdajemy sobie sprawy, że do stworzenia tego eterycznego, kruchego dzieła sztuki, musiały być używane nieraz narzędzia, które bardziej kojarzą nam się z jakąś salą tortur, niż z kwiatami. Przyjrzyjmy się narzędziom i materiałom pomocniczym stosowanym w pracach florystycznych.

Podstawowym narzędziem, bez którego poczta kwiatowa nie przyniesie nam bukietu jest nóż florystyczny, jest to nożyk, o krótkim, bardzo ostrym ostrzu. Ponadto bukieciarz nie obejdzie się bez sekatora, czyli ogromnych nożyc ogrodniczych, potrzebne też będą cążki do ciecia drutu, kleszcze, piła do drewna, piła do metalu, nożyce do cięcia blachy, szczypce płaskie, obcęgi, młotek, lutownica, a nawet spawarka i wiele innych niedelikatnych narzędzi. Kto by pomyślał odbierając cudowny bukiet róż, jaki dostarczyła mu właśnie poczta kwiatowa, że do przygotowania pachnącego upominku, trzeba było użyć tak zwanego kolcownika, czyli aparatu do oczyszczania róż z kolców.

Aby dzieło było zwarte i nie rozleciało się, potrzebne są także przeróżne materiały pomocnicze, które usztywnią bukiet tam, gdzie będzie to konieczne, a także zapewnią dłuższą świeżość kwiatom. Jeśli przyjrzymy się otrzymanemu bukietowi, możemy zauważyć, że łodygi kwiatów często są wzmocnione za pomocą drutu, a końce łodyg schowane w koszu są wbite z specjalną gąbkę florystyczną. Bukiet może być dodatkowo zdobiony i usztywniony za pomocą rafii, sizalu, rattanu, czy taśm dekoracyjnych, i zapakowany w organtynę i różnego rodzaju folie i papiery dekoracyjne.

Czasem przemysł kwiaciarski wykorzystuje fiolki, w których umieszczone pojedynczo kwiaty są zaopatrzone w niewielką ilość wody, która zapobiega ich przedwczesnemu więdnięciu. Sposobem na dodatkowe zdobienie jest użycie farb w rozpylaczu, brokatu, nabłyszcza czy.

Czasem jeśli tak mówi zamówienie, poczta kwiatowa dostarcza kwiaty w formie gotowej kompozycji umieszczonej w pojemniku wykonanym ze szkła, wikliny, czy innych materiałów, które nadadzą kompozycji dodatkowego blichtru, czyniąc z niej niezwykle oryginalną ozdobę, którą obdarowana osoba będzie mogła postawić na honorowym miejscu w swoim mieszkaniu i przez bardzo długi czas cieszyć swoje oczy pięknym upominkiem. Podczas kontemplacji takiej kompozycji, nikt nawet nie będzie przypuszczał, jakich narzędzi używał florysta, by zrobić to ulotne cudo.

Ten pierwszy raz…

Pamiętam dokładnie jak to było, kiedy pierwszy raz dostałam piękną kwiatową przesyłkę. Mimo, że minęło już kilka lat, dokładnie pamiętam to przyspieszone bicie serca, zaskoczenie, radość, ciekawość, któż to zrobił mi taka miłą niespodziankę.

Był grudzień 1998 roku, tuż przed świętami – pamiętam jak dziś. Wzięłam kilka dni wolnego, żeby przygotować się do Świąt Bożego Narodzenia, zrobić ostatnie zakupy, posprzątać mieszkanie, ubrać choinkę… Nagle zadzwonił dzwonek, a gdy otwarłam drzwi, zobaczyłam piękny, wielki i pachnący bukiet kwiatów oraz miłego, uśmiechniętego człowieka, który wręczył mi bukiet z krótką informacją „przesyłka dla szanownej pani!”. Jakaż ja byłam zaskoczona. Do kwiatów załączony był liścik.

Okazało się, że nasz dyrektor, Francuz –na co dzień dosyć oschły, raczej niezbyt lubiany służbista, choć przyznaję, że świetny fachowiec– wydał krótkie polecenie swojej sekretarce : „wyślij kwiaty z życzeniami świątecznymi dla wszystkich managerów”. Tego samego dnia, cała kadra zarządzająca, dwadzieścia osób, otrzymało takie właśnie piękne bukiety. Dla większości z nas był to pierwszy kontakt z pocztą kwiatową.

Potem jeszcze nie raz otrzymywałam kwiaty, od męża, ojca, znajomych - zawsze są one cudownym upominkiem, ale ten pierwszy raz ma dla mnie szczególne znaczenie. Już dawno nie pracuję w tej firmie, różnie tam bywało z naszymi relacjami, ale w mojej pamięci zamiast tych mniej miłych wspomnień pozostał bukiet kwiatów, który dostałam na święta, a który sprawił mi większą przyjemność, niż premia gotówkowa.

Dwa słowa „wyślij kwiaty” sprawiły, że zapamiętałam go jako człowieka, który pod zewnętrzną warstwą oschłości i dystansu skrywa jednak dużo ciepła, który dostrzega i docenia moją pracę, dla którego nie jestem tylko bezosobowym „robolem”, ale cennym współpracownikiem, którego szanuje i któremu wysyła kwiaty.

Myślę, że otrzymanie od kogoś nieoczekiwanego prezentu w postaci kwiatów zawsze zrobi to samo, niezatarte wrażenie. Wywoła uczucie, że jest się kimś wyjątkowym, docenionym, poprawi zarówno samoocenę obdarowanej osoby, jak i wizerunek darczyńcy w jej oczach. Prezent taki latami pozostaje w naszej pamięci jako niezwykle elegancki, szarmancki gest.

Gdziekolwiek jesteś Laurent, cokolwiek teraz robisz – dziękuję, za tą chwile wzruszenia i radości, jaką mi zafundowałeś bukietem kwiatów.